UWAGA!

Strona, z uwagi na publikowane na niej treści, przeznaczona jest wyłącznie dla osób pełnoletnich.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Frazy z Google kierujące na "No to... po piwku!".

Upał za oknem, a w mieszkaniu też niespecjalnie chłodno, co nie sprzyja "pracy twórczej" po godzinach. Mam nadzieję, że brak weny szybko mnie opuści i, że nie będzie się ciągnął jak "cyrk z taśmami" pewnego tygodnika o tematyce społeczno-politycznej. W ramach ciekawostki kilka słów kluczowych wpisanych w wyszukiwarkach, które zaprowadziły ludzi na mojego bloga wraz z moją autorską próbą odniesienia się do nich:

pilsner urkler” - chyba ktoś coś pokręcił, generalnie nie polecam piw niemieckich, bo ich nazwy mogą przyprawić o rwanie włosów z głowy…
browar świrem jest” - skoro ześwirował to widocznie ma tak być...
afrodyckie piękno śpiewy” - pewnie jakaś bardzo romantyczna i wyczulona na piękno persona wstukała tę frazę...
browary rzemieslnicze to przyszlosc” - zgadzam się, pod warunkiem, że ich piwa nie są zainfekowane! Drugi warunek to zgodność z Duchem Kraft. Bez tego ani rusz.  
cmentarzysko ihti” - errr, nie czaję... Szperałem, ale nie wiem co poeta miał na myśli. Może Wy mi pomożecie?
gdzie kupić parasol piwny” - sugerowałbym producenta. Tego typu fraz było naprawdę sporo i wszystkie prowadziły do wpisu o Poznańskich Targach Piwnych.
mości panie” – słucham, w czym mogę Waszmość Panu/Pani służyć?
nimfa salmakis” - wiadomo, piwo z Olimpu
piwo a męskie piersi” - ciekawe... podobno boza jest podawana dorastającym dziewczynkom na porost piersi. U nas zaleca się kromki chleba.
transparentna gasienica” - to jest dobre!
upadlosc firmy w altenkundstadt Bawaria” - niestety, nie pomogę...
kopyra monstrancja” - myślałem, że nikt już o tym nie pamięta...
piwo lwówek belg niedobre” – zdarza się. Widocznie Duch Kraftu Tobie nie sprzyjał.
tu piwa krok fruit” – takie wpisy często pojawiają się w weekendy…
gdzie w nakle można kupić piwo krajan” - nie wiem, ale uderzałbym do sklepów spożywczych. W aptekach albo pasmanteriach możesz tego nie dostać.
hope czyli?" - nadzieja, misiu, nadzieja...

jak do tej pory i tak hitami są:
"hera napój chmielowy" - a nie makowy?
"kielich dla rodzynka" - samotność bywa trudna, zwłaszcza w tłumie...
"mąka z bulw manioku jak zrobic alkohol" - kulki z mąki żuj, do wody je wypluj i przefermentuj...
"poszycie parasola ogrodowego" – jeśli dziurawe, załatać, bo może w czasie deszczu padać na głowę.
"wyjaśnij na swój sposób partytury śpiewu syren" – nazwijmy to małą definicją abstrakcji…
"ryba z pozoru skromna ale w sosie dystyngowana" - dlatego u nas je się pyry z gizikiem, bo same pyry jeść głupio, a gzik tani i do pyr pasuje...
"krwawnik halucynogenny" – niestety, to nie hyperreal…
"meskie paly" – ach ta dzisiejsza młodzież, naogląda się a potem się bawią w słoneczko zamiast lektury czytać…


A jakie słowa naprowadzają ludzi na Wasze strony/blogi? Chodzi o te najbardziej nietypowe, rzecz jasna. 


piątek, 4 lipca 2014

Chłodnica zanurzeniowa – czy warto w nią zainwestować?



Nie chcąc być tendencyjnym, postanowiłem zamieścić wpis z kategorii „piwowarstwo domowe”. Z uwagi na okres letni mój domowy browar nie pracuje, jednak jesienią planuję „ofensywę piwowarską” i rozpoczęcie przygody z drożdżami płynnymi.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: kończymy gotować brzeczkę, zakręcamy palnik i pojawia się następująca kwestia – jak to teraz schłodzić? W przypadku warzenia z ekstraktów wystarczy dolać zimnej wody, potrzymać fermentor w chłodnym miejscu i można zadać drożdże (przynajmniej ja stosowałem taką praktykę). Jednak jeśli warzymy z zacieraniem, to pozostajemy z pełnym garem gorącej brzeczki. Można poczekać aż brzeczka się sama schłodzi, ale jest to proces dość czasochłonny. Stosuje się tez praktykę polegająca na przetrzymywaniu fermentora z gorąca brzeczką w wannie, jednak ta metoda sprawdza się chyba tylko wtedy gdy jest się singlem. Poza tym, też jest długotrwała.

Dlaczego szybkie schłodzenie brzeczki nastawnej jest takie istotne? Po pierwsze, ryzykujemy DMS (dwumetylosiarczek, którego obecność objawia się aromatem gotowanych warzyw i uznawana jest za wadę – więcej o tym związku możecie poczytać tutaj), który tworzy się podczas gotowania, ale jednocześnie ulatnia się. DMS może pochodzić od słodu (zwłaszcza pilzneńskiego lub być rezultatem infekcji bakteryjnej. W gorącej brzeczce, która się nie gotuje związek ten nadal się wytwarza, ale ulatnia się w ograniczonej ilości (w literaturze przedmiotu zalecane jest intensywne gotowanie brzeczki i nie zakrywanie kotła pokrywką w czasie gotowania). Za bezpieczną granicę uznaje się temperaturę brzeczki poniżej 80 st. C, ponieważ wtedy DMS nie jest już wytwarzany z białek, które się w niej znajdują. Druga sprawa to chmiel i rozpuszczanie się kwasów goryczkowych (alfa-kwasów). Jeśli brzeczka ma się schłodzić sama z siebie, to należy liczyć się z tym, że chmiel dany na aromat da więcej goryczki niż aromatu z uwagi na długą ekspozycję na wysoką temperaturę. Trzecim zagrożeniem jest rosnące ryzyko infekcji w miarę obniżania się temperatury brzeczki. Gdy jej temperatura jest niższa niż 60 st. C staje się ona podatna na działanie niepożądanych mikroorganizmów. Szybkie chłodzenie to też koniec pracy piwowara, bo pałeczkę przejmują drożdże. Ich zadaniem jest też zdominowanie środowiska brzeczki, by zminimalizować możliwości rozwoju innych niepożądanych mikrobów takich jak dzikie drożdże czy bakterie.

Planując rozpoczęcie warzenia piwa z procesem zacierania, widziałem, że tego rodzaju sprzęt mi się przyda. Czytałem na piwo.org o tym, że do chłodzenia brzeczki można używać albo chłodnicy zanurzeniowej albo płytowego wymiennika ciepła. Jednak ta druga opcja wydała mi się mniej atrakcyjna, ponieważ forumowicze narzekali, że sprawia problemy przy czyszczeniu i sterylizacji. Nie jestem uzdolniony technicznie, dlatego takową chłodnicę postanowiłem zakupić. Jej koszt to około 160 PLN. Wykonana jest z kwasoodpornej stali, a jej powierzchnia jest karbowana.

Plusem tego urządzenia jest to, że nie zajmuje wiele miejsca (mieszkam w bloku, więc to ważna rzecz), nie wymaga specjalnego traktowania przed użyciem. Myjemy ją przed i po każdym zanurzeniu w garze z brzeczką, a najłatwiej jest ją sterylizować poprzez włożenie jej do kotła na 15-20 minut przed końcem gotowania. Najważniejsza jest jednak jej skuteczność. Chłodzi 20 litrów brzeczki w kilkanaście minut do temperatury około 20 st. C. Jak na razie warzę piwa górnofermentacyjne, dlatego lagerowe przedziały temperatur mnie (póki co) nie interesują. Podczas chłodzenia mieszam brzeczkę w kotle, by jeszcze bardziej wspomóc ten proces.  

Należy pamiętać o tym, że w sklepach piwowarskich kupimy tylko chłodnicę, a o podłączenie jej do sieci wodociągowej musimy zadbać sami. Z racji takiej, że żaden ze mnie majsterkowicz i fakt, że mieszkam w bloku (czytaj – nie kombinuj nic przy rurach jeśli się nie znasz), postanowiłem skorzystać z usług znajomego hydraulika, który też bawi się w domowe alkohole. Zamontował mi trójnik pod zlewem i przy warzeniu, podłączam chłodnicę do tegoż trójnika, a potem tylko odkręcam zawór z zimną wodą. Po znajomości nie policzył robocizny, ale koszt materiałów (rurki, wężyki, przyłączki, etc) i dojazdu wyszedł ponad 100 PLN. Warto mieć to na uwadze. Podobnie rzecz wygląda z wymiennikiem ciepła.

Podsumowując, uważam, że chłodnica zanurzeniowa to ten rodzaj sprzętu piwowarskiego, który wart jest przemyślenia i zakupu. Wymaga pewnych nakładów finansowych, jednak w zamian otrzymujemy spore ułatwienie i oszczędność czasu, którego wymagałoby schłodzenie brzeczki bez pomocy sprzętu chłodzącego. Jest łatwa w użyciu i eksploatacji, a jedyne co należy wykonać po jej zakupie to podłączenie jej do ujęcia z bieżącą wodą. Dzięki niej, po schłodzeniu brzeczki, zlaniu jej do fermentora i zadaniu drożdży pozostaje jedynie czekać aż usłyszymy znajomy i przyjemny bulgot z rurki fermentacyjnej… 

Pierwsze zanurzenie "na sucho" :)